… czyli jak schudnąć

Dieta 1000 kalorii

Rozkład posiłków w trakcie dnia

Posted by dieta1000kalorii on 10 września 2012 in Rozkład posiłków with No Comments


Na diecie jadłam:

  • śniadanie (200 kcal) o godzinie ok.7.30;

  • drugie śniadanie (150 kcal) o godzinie ok.10.30;

  • podwieczorek (100 kcal) o godzinie ok.13.30 – 14.00;

  • obiad (350 kcal) o godzinie ok.16.30 – 17.00;

  • kolacja(200 kcal) o godzinie ok.19.30 – 20.00.

Musiałam się pogodzić z faktem, że będę jeść kolacje dość późno. Zalecenia ogólne dla odchudzających się są zwykle takie, aby kolacja była wczesna i lekka. A tu – późno i nawet dość kalorycznie, jak na resztę posiłków, bo tylko obiad miał więcej kalorii. A mimo to – były efekty! Te kolacje zwłaszcza, dawały mi dobre samopoczucie, bo były dość treściwe i przede wszystkim smaczne. Wiadomo, że czasu wolnego najwięcej ma się późnym popołudniem i wieczorem (po kolacji). Właśnie wtedy często mamy też czas na myślenie o jedzeniu, czy podjadaniu. A tu kolejne zaskoczenie: po zjedzeniu sycącego i smacznego posiłku, nie chodzi się spać głodnym i nie myśli się o podjadaniu.

Tak więc jedzenie smaczne i wystarczające aby wytrzymać.

Sama nie chciałam uwierzyć w to, co się działo. Było co prawda kilka weekendów, gdzie ktoś nas odwiedził i nawet cieszyłam się na to, że zrobię sobie dyspensę. Udawało mi się jednak wracać do reżimu i dalej chudnąć. Wszystkie miejsca na wykresie mojej wagi, gdzie punkciki skaczą w górę (ponad linię trendu spadkowego), to takie “grzeszne dni” w trakcie mojej diety i najczęściej wtedy szłam do góry na wadze o ok. 0,5 kilograma. Mimo to, za każdym razem, udawało mi się wrócić z powrotem do generalnej ”linii trendu malejącego” (może dlatego, że odchudzałam się z mężem i głupio byłoby…). Pierwszy raz w życiu właściwie miałam taki element rywalizacji. Teściowie, którzy też odchudzali się według tej diety, też się prześcigali w osiąganiu efektów i do dziś dnia krążą anegdoty o tym, jak teść w łazience trzaskał pompki, aby być szybciej smukły od teściowej.

No, ale podziałało i udowodniłam sobie i innym (ale jednak najbardziej sobie), że potrafię. Teraz myślę, że nawet, jak mi jakiś 1 kg przybędzie, to na kilka dni na dietkę i znowu wrócę do fajnej wagi. A ta fajna to się i tak okazała 56, a nie wydumane 52 (to jednak nie wyglądałoby ładnie – mam 160 cm wzrostu). Zresztą, jak chudnę, to zawsze na twarzy najpierw, a potem dopiero jakby szła ta fala zdejmowania tłuszczyku z obwodu w dół – na te partie, które mnie najbardziej interesują (jak całą masę kobitek, jeśli nie wszystkie), czyli boczki, brzuch, pupa, uda. Tu oczywiście starałam się trochę wzmóc osiągane efekty diety. Czytaj o tym we wpisie   Jeszcze lepszy efekt.

« previous post

Moje wcześniejsze doświadcze...

Zastanawiałam się kiedyś: Jak schudnąć? A Ty? A właściwie jak skutecznie schudną...

next post »

Zaskakujące

Co mnie zaskoczyło w trakcie stosowania diety: jak ważne jest spożywanie posiłku...

Leave a Reply

No trackbacks yet.

No post with similar tags yet.

No post with similar categories yet.

JA TEŻ ZASTANAWIAŁAM SIĘ KIEDYŚ: JAK SCHUDNĄĆ?

A właściwie jak skutecznie schudnąć? Bez efektu JO-JO? Próbowałam wiele razy różnych diet. Jednak zawsze na diecie czułam się nieszczęśliwa i cały czas myślałam tylko o tym, kiedy będzie można w końcu zjeść i co? Generalnie gubią mnie słodycze (jestem strasznym ŁASUCHEM!!!) - a na dietach mam na nie jeszcze większą ochotę. Zawsze się odchudzałam, a mimo to, rzadko bywałam „odchudzona”. Do czasu, aż wypróbowała dietę, o której piszę na niniejszej stronie www. Zapraszam do lektury.